Dziś mija 12 dzień od kiedy złożyłam wnioski o kredyt hipoteczny na budowę domu. Czy czekam już długo? Oczywiście, że nie. Jeśli odpowiedź będę mieć w przeciągu kolejnych 12 dni to i tak będzie szybko. Uznałam, że taki tytuł świetnie sprawdzi się na pierwszy post, bo dość szybko pozwoli czytelnikowi na wejście w mój świat.

Mam na imię Joanna i jestem klasycznym millenialsem – 35 lat, bezdzietna, bezmężna, mam psa kundla, obecnie po różnych życiowych prypetiach mieszkam z rodzicami w domu rodzinnym. Mam za sobą epizod depresyjny i podejrzewam u siebie ADHD (oczywiście diagnozę postawiłam sobie na podstawie informacji z social mediów).

Z wykształcenia jestem żywieniowcem i psychodietetykiem, ale nigdy nie pracowałam w zawodzie (oprócz krótkiego epizodu, który zakończył się refluksem). Mimo mojej szerokiej wiedzy o odżywianiu i odchudzaniu, przez większość życia walczę z nadwagą, a obecnie otyłością, chociaż szczerze mówiąc aktualnie przestałam walczyć i od kilku miesięcy przyjmuję metforminę, ze względu na insulinooporność i PCOS.

Nie jest to moja pierwsza próba pisania bloga. Każda wcześniejsza kończyła się fiaskiem, tej też niestety nie daję dużych szans. Jednymi z moich „mocnych stron” są słomiany zapał i niecierpliwość, które próbuje uleczyć żywioł o imieniu Budowa domu.

Pomysł pojawił się nagle, gdy po kłótni z ojcem, poszłam na spacer z psem i zobaczyłam tabliczkę z napisem „działka na sprzedaż”. Obiecano mi dom w dwa miesiące, a dziś mija mniej więcej rok i dwa miesiące od kiedy postanowiłam ten pomysł zrealizować…

Średnio raz w tygodniu żałuję tej decyzji.

Jednocześnie wizja własnego domu trzyma mnie przy życiu i daje motywację do chodzenia do pracy. Aktualnie mam już działkę i fundamenty, jeśli nie otrzymam kredytu, to na tym zakończy się moja przygoda z budową.

Ostatnio na głowę spadło mi tyle niepowodzeń na raz, że chyba miałam załamanie nerwowe, no ale już jest lepiej. Pomyślałam, że to co się u mnie dzieje momentami jest tak absurdalne i komiczne, że aż warto podzielić się tym z szerszą publicznością.

W związku z powyższym zapytałam czata GPT czy moja aktualna sytuacja nadaje się na bloga, który kiedyś w przyszłości zacznie zarabiać, czat powiedział, że tak, więc wzięłam się za pisanie

Miałam zacząć od bezpłatnej wersji bloga na WordPress… No ale nie byłabym sobą gdybym od razu nie wykupiła swojej domeny. I tak wykupiłam ją tylko na miesiąc, a nie na rok, co uważam za duży sukces i wręcz oznakę dojrzałości (sarkazm).

A tak zupełnie serio…

Nie mam pojęcia czy ten blog przetrwa miesiąc, trzy miesiące czy rok. Nie wiem też czy kiedykolwiek zacznie zarabiać. Wiem natomiast, że ostatnie trzy lata mojego życia to jakieś kompletne szaleństwo i rollercoaster emocjonalny.

Od prawie dwóch lat na dojazdy do pracy do Warszawy poświęcam nawet cztery godziny dziennie. Ponad rok temu podjęłam decyzję o zakupie działki, a kilka miesięcy później stałam się właścicielem jednej z nich.

Mam za sobą kilka kryzysów, zawodów, zwątpień i rozczarowań, jednak wciąż wierzę, że niedługo usiądę z kubkiem herbaty na swoim własnym tarasie i będę podziwiać z niego piękny zachód słońca.

Czat GPT podpowiada mi, że tu powinnam napisać, że ten blog ma być przede wszystkim zapisem tej drogi, natomiast szczerze czuje, że ten blog ma być moim pomysłem na „co dalej”.

Kiedy budowa się skończy, nie będę mieć już motywacji na dojazdy do pracy po cztery godziny dziennie. Nie chcę na to tracić swojego życia (tym bardziej, że moje zarobki nie są spektakularne). Chcę spędzać czas w swoim domu, a nie tylko w nim sypiać.

Mam świadomość tego, że na głowie będę mieć kredyt, rachunki i psa, którego trzeba wykarmić. Mimo to nie chcę utknąć. Chcę iść dalej.

I najważniejsze – chcę żyć Po Swojemu.

krajobraz, wieś, drzewa, łąka

Awatar Joanna

Published by

Categories:

Dodaj komentarz